22
.
06
2023

365 dni w Krakowie: Jak Tigers zdobywa lokalny rynek

Autor:
Marta Prochot-Matejuk
Czas:
2
min.
Niedługo minie rok, odkąd Tygrysy pojawiły się w Krakowie. O swoich doświadczeniach w budowaniu nowego oddziału Tigers, sukcesach w rozwijaniu zespołu ale i... o popełnionych błędach, mówi Marta Prochot-Matejuk, Customer Success Manager.
Zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Twoja współpraca z Tigers i jak doszło do tego, że to właśnie Tobie przyszło otwieranie pierwszego oddziału Tigers?

Marta Prochot-Matejuk, Customer Success Manager: Na przełomie 2018/2019 - nie pamiętam już dokładnie, w którym miesiącu poprosiłam Franciszka Georgiewa - ownera i założyciela Tigers - o konsultację w działaniach, które prowadziłam w tamtym czasie. Audyt wypadł pomyślnie, a ten dzień i rozmowy o biznesie były bardzo wartościowe i długo ze mną zostały. Mieliśmy podobne spojrzenie na biznes i wyzwania marketingowe. Po kilku latach, pewnego niespodziewanego dnia dostałam wiadomość z propozycją rozmowy o oddziale w Krakowie. Wydawało mi się wtedy, że… to nie dla mnie - ale jak widzimy okazało się inaczej 🙂 Myślę, że kluczowym momentem było nasze wspólne spotkanie z Karoliną Kawską, CEO Tigers i Frankiem w Krakowie. Trudno to opisać, ale chyba to właśnie wtedy wszyscy poczuliśmy flow i pojawiło się przeczucie, że to może być naprawdę dobry pomysł!


Padło na Kraków - jak myślisz, dlaczego akurat tam Tigers potrzebowało zaznaczyć swoją obecność?

MPM: Powiem tak naprawdę to, co na początku 🙂 W Krakowie mamy mnóstwo zdolnych specjalistów, więc jest to dobre miejsce dla Tigers na pozyskanie talentów z rynku. Drugim, równie ważnym powodem jest bycie blisko naszych klientów. Pod tym sformułowaniem rozumiem bardzo wiele - w codziennej pracy stawiamy na dobre zrozumienie biznesu naszych partnerów i tzw. “chodzenie w butach klientów”.

Będąc tutaj, na miejscu - w centrum małopolski-  zdecydowanie bliżej nam do klientów z południa, którzy często zwracają uwagę na współpracę z lokalnymi partnerami. 

Opowiedz o błędach, których teraz byś nie zrobiła przy otwarciu oddziału w Krakowie i jak udało się z nimi zmierzyć?

MPM: Szybciej zajęłabym się umową na podpisanie internetu 😁 Ale tak serio, to od pierwszych dni tutaj chciałam wiedzieć wszystko. Bardzo szybko okazało się, że jest to niemożliwe. Ilość procesów, liczba projektów i złożoność tematów - żeby to wszystko- mówiąc kolokwialnie -  ogarnąć, potrzeba trochę czasu. Ale przede wszystkim akceptacji i zrozumienia, że nie wszystkie sprawy musimy kontrolować. Podsumowując to, co zrobiłabym inaczej to na pewno zmniejszyłabym presję wobec siebie samej. 

Ogromnym wsparciem dla mnie na początku było to, że mogłam liczyć na innych liderów, którzy podpowiadali i byli blisko (nawet jeśli na odległość). Szczególnie jestem wdzięczna Martynie Celuch, Customer Success Manager w Warszawie i Karolinie za to, że ZAWSZE mogę na nie liczyć!

W lipcu będzie mijał rok od otwarcia krakowskiego oddziału Tigers. Jak postrzegasz ten czas?
Zmiana lokalizacji biura na V.OFFICES

MPM: Ten rok był dla mnie bardzo intensywny. Jeśli miałabym go określić jednym słowem, to powiedziałabym “zmiana”. Żaden miesiąc nie wyglądał tak samo, wiele rzeczy zaskakiwało, a rozwiązać je trzeba było tu i teraz. 

Mierzenie się z codziennie zmieniającą się rzeczywistością nie jest łatwe, więc ten rok nie był ani łatwy, ani wygodny. Pomimo to, przyniósł mi on wiele satysfakcji i sporo mnie nauczył. Ogromnie cieszę się z każdej nowej osoby, która dołącza do naszego teamu i jestem bardzo dumna z tego, jaki zespół udało nam się zbudować. Z podziwem patrzę na swoich specjalistów, którzy notują świetne wyniki w działaniach na kontach klientów i zbierają pozytywne oceny z ankiet satysfakcji od naszych biznesowych partnerów. Dziś wiem, że rok temu podjęłam dobrą decyzję i jestem wdzięczna za cały ten czas. I myślę, że jeszcze sporo jeszcze przede mną.

Podejrzewam, że nie może być ciągle tak kolorowo... Czy napotkaliście jakieś wyzwania z tym, że jednak główna siedziba mieści się w odległości 300 km? Jak je pokonujecie?

MPM: Bardzo staramy się być #oneteam pomimo dzielących nas kilometrów. Mamy te same cele, te same KPI, pracujemy na projektach łączonych, gdzie część specjalistów pracuje na co dzień z Krakowa, a część z Warszawy i udaje nam się to realizować z sukcesem. 

Wyzwania oczywiście były, są i będą - myślę że największe są te związane z komunikacją. Czasami przekażesz coś na korytarzu i wydaje Ci się, że informacja “poszła już w świat”. 
A w takiej organizacji, którą już jesteśmy, gdzie mamy kilkadziesiąt osób na pokładzie, już tak to nie działa, więc musimy bardzo dbać o sprawne przekazywanie kluczowych wiadomości. Z drugiej strony musimy zwracać  uwagę na to, żeby nie było ich zbyt wiele, bo wtedy pojawia się wyzwanie z zarejestrowaniem wszystkiego i rozpraszaniem w codziennych obowiązkach. 

Jednym - z uważam bardzo dobrych sposobów -  jest cotygodniowy newsletter, gdzie można zaleźć kluczowe newsy podsumowujące tydzień i wracać do informacji. 

Nie wszystko jest idealne, ale stale pracujemy nad tym, żeby te rzeczy poprawiać, żeby być coraz lepszymi. Na pewno narzędzia są sporym ułatwieniem. Np. planowanie zadań i możliwość wykonywania ich asynchronicznie, ogranicza konieczność spotkań. A Notion, które stało się naszą bazą wiedzy - odpowiada na pytania o procesach, zasadach, czy dobrych praktykach - co jest sporym ułatwieniem i jednym źródłem wiedzy dla wszystkich. 

Jak wygląda kwestia zespołu - jak był dobierany?

MPM: Mam to szczęście, że pracuje z nie tylko świetnymi specjalistami, ale także ludźmi. Uwielbiam pracować z ludźmi, którzy mają otwarte głowy na nowe pomysły, nie boją się podejmować ryzyka, są odpowiedzialni i wierzą w to co robią - i na takich właśnie stawiamy.

W Tigers przy rekrutacji zwracamy ogromną uwagę na wartości. Dla mnie od zawsze było to kluczowe bo wierzę, że umiejętności zawsze można szkolić - natomiast wartości muszą być spójne. 
Czy robicie coś, żeby mocniej zaznaczyć Waszą obecność w Krakowie?
Ciężarówka Tigers

MPM: Staramy się stopniowo coraz mocniej uczestniczyć w wydarzeniach branżowych oraz “wychodzić w miasto”, co jest także wpisane w naszą strategię na ten rok. 

Punktem przełomowym w tym roku było na pewno zorganizowane przez nas w kwietniu śniadanie z marketing managerami z krakowskiego rynku. Wydarzenie to przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Po pierwsze mieliśmy świetną frekwencję co do zaproszonych gości, a po drugie była to wspaniała grupa, która bardzo aktywnie uczestniczyła w dyskusji, którą wspólnie nawiązaliśmy na temat Tik-Toka, a także wyzwań, z którymi jako marketerzy mierzymy się w tym roku. W trakcie tego wydarzenia po mieście jeździła nasza Tigersowa ciężarówka, która wyświetlała animację - co było ciekawym elementem całej akcji. 

Jakie dałabyś rady osobom, które tak jak Ty, mierzą się z podobną sytuacją tworzenia nowego terenowego oddziału?

MPM: To bardzo trudne pytanie, bo jestem teraz w trakcie swojego własnego podsumowania - więc ciągle układam sobie to wszystko jeszcze w głowie.

Nie jest to nic odkrywczego, ale na pewno powiedziałabym, że na wszystko przychodzi czas - tylko trzeba sobie na to pozwolić. Każdy z nas popełnia błędy i jest to normalne - ale najważniejsze, żebyśmy wyciągali z tego wnioski. Ale też żebyśmy potrafili celebrować te małe momenty i sukcesy - a przede wszystkim potrafili je zauważać i docenić. 

Często mamy tendencję do skupiania się na tym co nie wyszło - nie zauważając tego, ile dobrego i wartościowego robimy - my i ludzie wokół nas, na co dzień. 

__________

Chciał(a)byś rozpocząć współpracę z krakowskim oddziałem Tigers 🐉?
Napisz do nas, a wspólnie wypracujemy drogę do sukcesu Twojej marki.


Jesteśmy w Krakowie!

Biuro Tigers w Krakowie zlokalizowane jest w V.OFFICES, al. 29 Listopada 20